co u mnie ?

Hmmm…. nawet nie wiem od czego zacząć….. ;)

Kiedy dostałam pierwszy mail przypominający, że od miesiąca na moi blogu nie pojawił sie żaden wpis, byłam w szoku. Ale teraz minęło juz kilka dobrych miesięcy.

Trochę…. no dobra mocno…. Was zaniedbałam. Moje życie nabrało jakiegoś szalonego tempa. Na nic nie mam czasu.

Po obronie w sierpniu pojechałam na tydzień do Budapesztu z moją koleżanką z roku. Cudowna babka. Wszystko dopięła na ostatni guzik. PRzejazd, trasfer, hostel, trasę zwiedzania ;) Pojechałam jak na gotowe i przeżyłam pierwszy raz w życiu prawdziwy babski wyjazd oprócz tych z mamusią oczywiście. Tydzień spędzony w obskurnym hotelu był jednym z najlepszych w moim życiu. ;)

Ale co działo się kilka dni przed wyjazdem. Pan P. ……. Pan P. zaprosił mnie na wesele, a potem pojechaliśmy do niego i wcale nie było mi dobrze….. Najgorszy był powrót do domu. Mama zbeształa mnie jak małą dziewczynkę, no mam już 24 lata…. Teraz z perspektywy czasu patrzę już na to ze spokojem, ale było dużo łez.

Na tym weselu wydarzyło się coś jeszcze, bo przecież poznałam K. I to była cudowna przygoda. Czemu była? /no bo trwała zaledwie kilka miesięcy. I bardzo załowałam, że się skończyła. Nie mogę powiedzieć, że byłam strasznie zakochana, ale chyba poczułam jakąś miętę, skoro tak tęskniłam. To był facet, który na każde spotkanie przynosił mi kwiaty albo czekoladki. Kto jeszcze tak robi ???? ;) No i mnie urzekł. Nie był super wysoki, super przystojny, super wykształcony, ale mnie bardzo szanował i to się liczy. Szacunek przede wszystkim. Byłam kobietą. Na moich urodzinach był panem domu. Zachowywał się super;) Zakochałam się chyba przede wszystkim w rozmowie z nim ;) i w tym, że czułam się kobietą. No, ale czar prysł. Każdy z nas powiedział coś za dużo, nie było nas stać na wyjaśnienie. On niby był chory, kiedy łaził ze swoim kumplem po galerii, potem niby nie miał siły na sms, bo leżał w szpitalu, kiedy wstawiał posty na fejsa. No i się rozsypało. Pojechał za granicę i tak się skończyło. A ja czekałam na wysjaśnienia….. Odezwał się kilka tygodni temu. Chce się spotkać w lipcu. No, żeby nie było, spławiłam go. ;) Poł roku się nie odzywał, a ja mam brać wolne bo on będzie za kolejne pół Cipeusz.

Od tego czasu z ważniejszych rzeczy i chyba z jednych z najwspanialszych jakie mnie w zyciu spotkały było wzięcie dziewczynki z domu dziecka na święta do domu. Była z nami przez Boże Narodzenie i Wielkanoc. Cudowna energia, moc doświadczeń, emocje, przygoda i małe serduszko, które się do nas przywiązało. Trafiliśmy na dziewczynkę bardzo otwartą, uśmiechniętą i kontaktową, więc jeżeli ktoś się obawia czegokolwiek to nie ma czego. Postaram się wam przybliżyć tą całą inicjatywę w innym poście.

Poza tym rozwód. Rozwód rodziców. No to był cios. i dużo strasznych emocji, ale jakoś nie chce mi się o tym pisać.

A właśnie, piszę z pracy, nowej pracy. Po frustracji, płaczu i innych przeżyciach trafiłam na płatny staż do biura podróży. Narazie się wdrażam i chyba nie jest źle. Zobaczymy co będzie dalej.

Dopiero teraz poczułam jak bardzo się za Wami stęskniłam i jak brakowało mi klepania w klawiaturę.

Kocham <3

Jeden komentarz do “co u mnie ?

  1. Łaaaaał, super bardzo się cieszę, że wróciłaś! <3 Mi też bardzo brakowało Twoich wpisów i muszę przyznać, że wchodziłam do Ciebie na bloga z pewnym zrezygnowaniem, bo myślałam, że już na dobre nas opuściłaś a tu taka miła niespodzianka :) Witaj ponownie :)

    Niby parę miesięcy a tyyyle się u Ciebie zdarzyło. Jakie to życie jest pełne niespodzianek… I tych dobrych i tych złych, ale każda coś wnosi…

    Kochana! Wszystkiego dobrego w nowej pracy! :)

    I mam nadzieję, że będziesz tu jednak jeszcze zaglądać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>